Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Czwartek, 01/10/2020

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Profil użytkownika

gosc19.52

< div class ="naglowek_bloga">

Oruńskie absurdy i ciekawostki

 

Strona 3 z 11

1234567...11

Wyborowy komentarz ;]

Poniedziałek, 01:52, 17/10/11, tagi:

Minął już tydzień od dnia, w którym zdecydowaliśmy „kto będzie nami rządził przez najbliższe cztery lata”. Po raz kolejny zawiodła frekwencja. Choć stare powiedzenie mówi, że dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi to blisko połowa społeczeństwa z 49% wybrała ponownie rządy (prawdopodobnie) PO i PSL. Jak to wyglądało „u nas”?

 

W tegorocznych wyborach wyjątkowo długo trzeba było czekać na cząstkowy wynik z 30% komisji. Konferencja prasowa Państwowej Komisji Wyborczej zapowiadana na 2:00 została przeniesiona na 3:00 rano. Ostatecznie wyniki z 1/3 komisji poznaliśmy około południa (jak nie później). Zamiast jednak komentować powolne liczenie, skupię się na wyborczej frekwencji. Uważam, że udział w wyborach (jakichkolwiek) jest naszym niepisanym obowiązkiem. Zastanawiam się dlaczego nie korzystamy z bądź co bądź wywalczonego prawa do głosowania? Nie trafiają do mnie argumenty typu „i tak wiadomo kto się dostanie” lub „nie ma z kogo wybierać”. Po pierwsze wynik partii Janusza Palikota pokazuje, że każdy ma szansę na wejście do Parlamentu. Po drugie jeśli nie masz na kogo głosować (choć nie wierzę, że żaden ze 160 kandydatów nie podziela Twoich poglądów) to pamiętajmy o biernym prawie wyborczym…

Po raz kolejny Pomorze, Trójmiasto pokazało, że można tutaj liczyć na wysoką frekwencję. Ponad 60% frekwencja w Gdańsku na tle 49% w całej Polsce wypada całkiem przyzwoicie. Jeszcze lepiej wygląda obwód 220 w Osowie, gdzie do urn poszło aż 77% uprawnionych do głosowania. Czym to jest uwarunkowane?  Trzeba przyznać, że na listach wyborczych można było znaleźć znane oraz ciekawe nazwiska, które również w pewien sposób przyciągają do lokalu wyborczego: Sławomir Nowak, Agnieszka Pomaska i Leszek Blanik z PO czy Anna Fotyga i Andrzej Gwiazda z PiS… Innym czynnikiem są z pewnością wydarzenia z ’70, ’80 i ’89, które utkwiły w głowach wielu mieszkańców Gdańska.

Niepokojące jest jednak to, że wielu z tych, którzy wybierali „kolosy” lub byli nieobecni na wyborach postąpili tak a nie inaczej, ponieważ nie wierzyli w swojego kandydata lub partię. Często na ulicy czy w sklepie można było usłyszeć „ po co na nich głosować skoro od początku wiadomo, że się nie dostaną”. Choć wiem, że to co teraz napiszę ociera się trochę science-fiction, ale wyobraźmy sobie, że frekwencja wyniosła 80% a „brakujące ogniwo” (31 pkt% względem realnej frekwencji) zagłosowało by na PJN lub Partię Pracy… Działa na wyobraźnię? Byśmy mieli nową siłę rządzie lub opozycji…

Gdańsk ponownie nie zaskoczył. Po raz kolejny, można powiedzieć, że z automatu wybory tutaj wygrało PO. Aż 8 z 12 mandatów trafiło do tej partii. Co ciekawe choć wydawać by się mogło, że „jedynki” na liście mogą być spokojne o zwycięstwo a „dwójki” pewne wejścia (przynajmniej w PO i PiS) to mieszkańcy Gdańska pokazali, że to tylko stereotyp. Anna Fotyga (nr 1 z PiS) przegrała z Andrzejem Jaworskim (nr3 z PiS) zaś Tomasz Arabski (nr2 z PO) dostał mniej głosów od…20 czy 24 miejsca na liście.

W następnych wyborach wybierać będziemy posłów do Parlamentu Europejskiego. Jednak zanim do tego dojdzie, warto sobie zadać pytanie: nie czy, ale… dlaczego warto wziąć udział w wyborach?

Zdjęcia

Wyborowy komentarz ;]

Wyborowy...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (5) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

Podróże kształcą… ;]

Poniedziałek, 11:27, 15/08/11, tagi:

Niemal każdy z nas zna to krótkie i trafne stwierdzenie. Nie zawsze jednak potrafimy je właściwie wykorzystać. W ciągu obecnych wakacji byłem na kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu wycieczkach a i obecnie jestem w trakcie kolejnej.

 

Wyspa Skarbów

Wstyd się do tego przyznać, ale tego lata po raz pierwszy byłem na Wyspie Sobieszewskiej. Trafiłem tam przypadkiem. Na przystanek przy dworcu podjechał autobus 112. Wiózł mnie przez piękne biało-czerwone pola, wsie z bocianimi gniazdami i swojskie zapachy krowich…placków. Wysiadłem gdzieś na jednym z wielu przystanków na wyspie i poszedłem do lasu. Wdychając świeże powietrze kierowałem się na plażę. A ta była pusta, czysta, bez warszawskich turystów i wrzeszczących dzieci. Cisza, spokój, piękne słońce i delikatny szum fal. To miejsce odwiedziłem jeszcze kilkanaście razy. Można powiedzieć, że odkryłem kolejny „cichy zakątek”, gdzie będę mógł pójść się wyciszyć pomyśleć…

Surowy bursztyn

Długo się do tego zabierałem. Ostatni raz w Letnicy byłem przejazdem we Wszystkich Świętych. W końcu wziąłem rower i wyruszyłem na trasę. Droga jest w miarę prosta i przyjemna. Jedynym wyjątkiem jest Węzeł Kliniczna gdzie niestety trzeba uważać na opony, gdyż wszechobecne są tam odłamki szkła. Na Marynarki Polskiej było już z górki. Widok był, podobnie jak na zdjęciach – niesamowity. Nie bez powodu wybrałem się tam dnia następnego. Choć wybudowanie „bursztynka” kosztowało wiele, to uważam, że warto było. Kilka dni później wybrałem się na Dzień Otwarty. Nie wiem czego się spodziewałem, ale surowe wnętrze (podobnie jak w ERGO Arenie) troszkę mnie zawiodło.

Warszawskie DyskoPolo

Według pierwotnego plan, nie miałem dublować wyjazdów, ale tęsknota za meczami Lechii w Ekstraklasie była większa. Po raz drugi zawitałem w sektorze gości na stadionie (?) Polonii Warszawa. Zabawa była przednia, ekipa (jak zawsze) była znakomita i choć wynik nie był korzystny, to warto było. Mam nadzieję, że będzie mi dane jeszcze w tym sezonie gdzieś pojechać. Może Bielsko-Biała…

Miasto snu

O tym, że Gdańsk jest miastem, które w nocy jest martwe nikogo chyba nie muszę uświadamiać.
Pewnego dnia wybrałem się około 4:30 na przejażdżkę rowerem po mieście. Jakież było moje zdziwienie, gdy na wale kanału Raduni w przeciwnym kierunku jechały dziesiątki rowerzystów,  a na Zaroślaku już  powoli tworzył się zator… Cudownym momentem było czytanie świeżej prasy, siedząc na molo i spoglądając na malowniczy wschód słońca. Po drodze zatrzymałem się przy jednej z piekarni, gdzie zakupiłem cieplutkie pieczywo…

Spalony plan

Pomysłów wycieczki do stolicy było tyle co osób, które chciały ze mną jechać. W końcu wyszło na to, że siedzę w autokarze sam, a na kartce mam zapisany „plan wycieczki” z dokładnością niemal co do minuty. Zobaczymy jak się sprawdzi w rzeczywistości. Relacja z wyjazdu, a w sumie to fotorelacja już niedługo ponieważ kwadrans po trzynastej powinienem być już w Stolycy ;]

 

Zdjęcia

Podróże kształcą… ;]

Podróże...

Podróże kształcą… ;]

Podróże...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (2) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

Z wizytą w Urzędzie

Poniedziałek, 07:12, 27/06/11, tagi:

W zeszłą sobotę w budynku Urzędu Miasta odbył się VII Dzień Otwarty. Tłumów nie było…

Z reguły idziemy tam z przymusu, czekając w długich kolejkach i psiocząc na urzędników. Najczęściej bywamy w pokoju, w którym bez numerka nie mamy się co pokazywać.

Ale jest taki jeden dzień w roku gdy jest inaczej. Przychodzimy w sobotę, nie czekamy w długich kolejkach, panuje luźna atmosfera a urzędnicy wydają się być bardziej ludzcy. Odwiedzamy nieznane na co dzień pokoje, w których wyjątkowo otrzymujemy odpowiedź na każde pytanie.

Tym wyjątkowym dniem jest tzw. Dzień Otwarty. Jest to specyficzna impreza, w czasie której mocno, niczym gąbka chłoniemy propagandę sukcesu.

Choć była to już VII edycja to po raz pierwszy wziąłem w niej udział. Inaczej ją sobie wyobrażałem (zapomniałem telefonu, uciekł mi autobus a do tego padało), ale nie narzekam. Dzięki kiepskiej pogodzie nie było tłumów i można było sobie pozwolić na dłuższą pogawędkę z urzędnikami.

Na początek zawitałem w pokoju 107. Na środku stało kilkanaście plansz, na których były umieszczone informacje na temat inwestycji planowanych , zrealizowanych oraz w trakcie realizacji. Gdy obejrzałem już wszystkie, postanowiłem się zapoznać z planami zagospodarowania przestrzennego na Oruni, Św. Wojciechu i Lipcach. W tym celu podszedłem do biurka po prawej stronie ze sporawym ekranem  i poprosiłem urzędniczkę o pokazanie mi terenu jednostki.

Można powiedzieć, że wymieniliśmy się wiedzą. Ja pokazałem jak duży teren obejmuje Orunia-Św. Wojciech-Lipce a urzędniczka podzieliła się pewnymi informacjami na temat PZP. Kolejnym celem były stoły z kilogramami „materiałów promocyjnych”.  Ja wziąłem tylko malutką książeczkę o planach rozwoju miasta do 2015 roku i chciałem się udać do wyjścia, ale…jedna z pań dała mi do rozwiązania rebus.

Choć za tego typu zagadkami nie przepadam, to „rozpracowanie go” nie było dla mnie większym problemem. Powiedziałem hasło, a w zamian otrzymałem papierową torbę z materiałami promocyjnymi (ekologiczna torba zakupowa, plakat, książeczki,magnes, nasiona…). Podziękowałem, wyszedłem na korytarz, gdzie czekał na mnie urzędnik z informacjami o miejskim Wi-Fi. Choć na Oruni powstaną tylko dwie strefy miejskiego Internetu to rozmowie nie było końca. 

Gdy dowiedziałem się chyba wszystkiego, udałem się na parking, gdzie według wcześniejszych planów miał trwać festyn. Obejrzałem wszystkie namioty, pogłaskałem pieski ze schroniska i oczekiwałem na loterię. Ta nauczyła mnie, że cwaniactwo popłaca. Byłem chyba jedynym frajerem, który ze szklanej kuli wyjął tylko jeden los.

Trafiłem na „długopis promocyjny”. W sumie nie najgorzej bo mogłem trafić naklejkę „jestem z Gdańska”… Jako, że mój tasiemiec domagał się obiadu wyruszyłem w kierunku przystanku skąd już tradycyjnie uciekł mi autobus…

Zdjęcia

Z wizytą w Urzędzie

Z wizytą w...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (7) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

Maluchy szukają domu

Środa, 17:38, 22/06/11, tagi:

13 czerwca na świat przyszło 12 szczeniąt rasy Seter Irlandzki. Cztery pieski i osiem suczek czeka teraz u boku matki na nowy, ciepły dom. Maluchy będą odrobaczone oraz zaszczepione. Są pod stałą opieką weterynaryjną.

W „zestawie” do szczeniaczka dołączone będą:

- książeczka zdrowia
- wyprawka
- metryczka Polskiego Związku Kynologicznego (uprawniająca do wyrobienia rodowodu)
- informacje jak dbać o szczenię.

Maluchy będą gotowe do opuszczenia domu pod koniec lipca.

Zainteresowani proszeni są o kontakt:

Elżbieta Klimaszewska
tel. 668-351-240
mail: elgaj@poczta.wp.pl

Więcej informacji na :

Zoranskiegowzgorza.wordpress.com

Więcej zdjęć na:

www.garnek.pl/elgaj

Maluchy szukają domu

Maluchy szukają...

Maluchy szukają domu

Maluchy szukają...

Maluchy szukają domu

Maluchy szukają...

Maluchy szukają domu

Maluchy szukają...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (4) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

Piorunująca Lechia Gdańsk…

Sobota, 02:19, 28/05/11, tagi:

Nieprzypadkowo użyłem tego przymiotnika, ponieważ w tym wpisie chciałbym poruszyć dwie kwestie. A mianowicie o Lechii i… burzy z piorunami.  Choć na pierwszy rzut oka ciężko znaleźć coś co je łączy to... odpowiedź znajdziecie w tekście ;]

Od kilku dni staram się zrozumieć dlaczego spora część naszego społeczeństwa boi się wyładowań atmosferycznych. Mogę zrozumieć strach przed burzą podczas stania na środku pola lub łąki z parasolem w ręku. Nie pojmuję natomiast ich strachu gdy znajdują się w budynku, który posiada dobre odgromienie.

Znalazłem dwa wyjaśnienia. Pierwsze z nich mówi, że „straszakiem” jest sam błysk. Tak samo szybko jak wpadłem na ten pomysł znalazłem przykład, który neguje tę teorię. Przecież gdyby to była „wina” błysku to nie moglibyśmy używać lampy błyskowej w aparacie…

Drugie wyjaśnienie jest już bardziej prawdopodobne. Ów straszakiem jest… dźwięk, który roznosi się w eterze. Wydaje mi się, że trafiłem w samo sedno. Dlaczego? Wprawdzie do końca jeszcze tego nie wiem, ale postaram się tego dowieść przy pomocy…blachy. Przykładowo gdy metalowa forma do ciasta spadnie nam lub uderzy z „hukiem” podobnym do grzmotu, najczęstszą reakcją jest strach, szok, krótkotrwały „zawał”…

Jak to co napisałem wyżej wiąże się z Lechią Gdańsk? To bardzo proste ;] Podczas niedzielnego meczu jednym z wielu tematów poruszanych na trybunach była…przewidywana burza. Oczywiście nie to miało być „łącznikiem” pomiędzy dwoma, mogło by się wydawać odległymi tematami.

Ostatnie spotkania  Lechii Gdańsk można określić dwoma słowami: piorunujące końcówki (z 0-2 na 2-2 oraz 3-2 w końcowych minutach). Bardzo ważny jest użyty przeze mnie przymiotnik. W naszym języku funkcjonuje wiele powiedzonek związanych z burzą: „szybki jak błyskawica”, „padł jak rażony piorunem”, „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”…  Ów „burzowe zwroty” idealnie opisują mecze Lechii, o czym przekonali się jej „porażeni” przeciwnicy.

 W bardzo łatwy sposób można porównać kibica oglądającego mecz na stadionie czy przed telewizorem do człowieka panicznie bojącego się burzy. W jaki sposób? Akcja drużyny przeciwnej jest jak błyskawica, a strzał na „naszą” bramkę jest jak grzmot. Gdy piorun, czyli piłka znajdzie drogę do bramki odczuwamy strach, zatrzymanie akcji serca lub krótkotrwały „zawał”… Czujemy się jak rażeni piorunem, podobnie jak osoba która panicznie moi się burzy gdy słyszy grzmoty.

Potwierdzeniem tej tezy jest poniższy filmik:

http://youtu.be/qRUdVUjSYFk

Gdy w 88 minucie Derbów Trójmiasta na stadionie w Gdyni piłkarz gospodarzy strzelił bramkę na 2:0 wydawało się, że już „po meczu”. Jednak niczym grom z jasnego nieba Lechia błyskawicznie zdobyła bramkę kontaktową by w ostatniej minucie doliczonego czasu gry wyrównać wynik spotkania. Kibice Arki na trybunach oraz piłkarze na płycie boiska wyglądali iście jak „rażeni” piorunem ;]

*Tekst pisany przed meczem z Widzewem Łódź i Zagłębiem Lubin

Zdjęcia

Piorunująca Lechia Gdańsk…

Piorunująca...

Ucho od śledzia ;]

Ucho od śledzia...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (2) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

 

Strona 3 z 11

1234567...11

REKLAMA

REKLAMA