Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Wtorek, 09/08/2022

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Profil użytkownika

Yuka29

< div class ="naglowek_bloga">

Mordownia :p

 

Strona 12 z 14

1...891011121314

Budzik VS udany poranek ;p

Piątek, 22:18, 23/10/09, tagi:

Codziennie rano, z głębokiego snu wyrywa mnie straszny dźwięk wydawany przez ruski budzik. Rozbrzęczał się, jakby miał zamiar postawić na nogi wszystkich z osiedla a nie tylko mnie. Zwlekłam się z wyra i na paluszkach udałam do kuchni. Po cichutku, starając się nie hałasować naczyniami wstawiłam wodę w czajniku i bezszelestnie udałam się do łazienki by upodobnić się do kogokolwiek... Właśnie spoglądałam z rezygnacją w lustro, gdy rozległ się dla odmiany przeraźliwy gwizd czajnika. Z dobiegających wrzasków pierwszy dał się odróżnić głos ojca.

- Choleraaa!!!! To nie dom, to jakieś cholerne ZOO!!! Czy spokój między szóstą rano a dwudziestą drugą wieczorem to jakieś wygórowane oczekiwanie??? Zerwał się jak oparzony i wparował mi do łazienki podczas gdy właśnie oddawałam się już innej niż patrzenie w lustro czynności. Teraz wrzask był mój osobisty.
- Zamiast się drzeć wyłącz lepiej gaz pod czajnikiem, a co do spokoju to ja też chcę go mieć!
Ponieważ nie podziałało, galopem sama pobiegłam do kuchni, zawadzając po drodze o stołek.
- Auuuu, auuuu co za dom! Nic tu nie ma swojego miejsca. Przejście paru metrów to jakiś pieprzony survival – wyłam rozmasowując kolano...

W drzwiach stanęło moje zaspane dziecko z wymalowaną na twarzy gotowością przyłączenia się do sporu, po właściwej stronie.
- Mamo dlaczego krzyczysz na dziadka? - Przecież starszych trzeba szanować – rezolutnie mnie oskarżył zdradziecki bachor...
- Bo dziadek krzyczał wcześniej na mnie. A ty mnie nie pouczaj bo tego też nie wolno robić w stosunku do starszych – zemściłam się.

Szczęśliwie i zupełnie wyjątkowo nie chciało mu się widać myśleć nad ciętą ripostą bo zniknął w swoim pokoju, zostawiając jednak uchylone drzwi żeby przypadkiem nic nie stracić z rozwoju wypadków. Udało mi się wreszcie wyeliminować zarzewie porannego konfliktu i wyłączyć gaz. Chwila była ostatnia bo zapach z czajnika nie przypominał w niczym wody. Jeszcze moment a do kompletu mielibyśmy kolejny pożar. Nie czułam się winna bo po ustawicznym i namiętnym paleniu przez mojego męża czajników, ojciec zalecił obowiązkowe używanie gwizdka. Chciał to ma - a teraz jeszcze fika muppet stary. I będzie tu na mnie wrzeszczał za niewinność. Teraz z pokoju wychynął mój rozanielony małżonek
- Z czego się cieszysz? Spytałam wojowniczo.
- No jak z czego? Byłem pewny, że wszystkie wypadki w tym domu to moja działka. A tu proszę, wystarczy jeden dzień urlopu żeby odzyskać wiarę w siebie.
- Jeszcze tylko matka nie dodała swoich trzech groszy –mruknęłam i zajrzałam do pokoju rodziców, w którym naburmuszony ojciec znęcał się nad pilotem, a mama nadal smacznie spała. Jednak bycie przygłuchym ma swoje dobre strony...

Okazało się, że ojciec wciąż nie może się otrząsnąć.
- Ja was proszę, trzeba ustalić jakieś zasady! Ja już jestem staruszek i potrzebuję spokoju. Już niedługo będę wam zawadzał bo w tych warunkach to nic tylko się położyć i umierać. Ale cholera wy nawet w umieraniu potraficie zdekoncentrować człowieka!
- Ooo, jeśli tak stawiasz sprawę, to się postaramy nie rozpraszać cię następnym razem – obiecałam – nawet dla nas są pewne świętości!

Jak za dotknięciem różdżki znów pojawił się ten Czeczeniec mój syn...
- Dziadku, nie umieraj, przecież miałeś mnie zabrać do kina. I na ryby też miałeś mnie zabrać. Płaczliwy głosik sprawił, że zawstydziłam się swoich słów.

- Dobrze myszko, dziadek dotrzymuje słowa. Najpierw pójdziemy wszędzie tam gdzie ci obiecałem a dopiero potem sobie umrę. Ojciec zagrał na emocjach mojego wrażliwego syna. I moich trochę też.
- Ale ja nie chcę żebyś w ogóle umierał. Nigdy! Mama i tata nie umieją tak fajnie rozpalać indiańskich ognisk w lesie. Junior już prawie łkał wyobrażając sobie swe ponure dzieciństwo tylko w moim i ojca towarzystwie...
- Co? Pierwszy stopień zagrożenia pożarowego, susza jak diabli, zakaz wchodzenia do lasu a ty palisz ogniska i wciągasz w to jeszcze dzieciaka a potem przychodzisz spokojnie do domu po czymś takim i robisz wielkie halo o jakiś nadpalony czajnik??? Albo dwa????

Musiałam wyglądać na rozjuszoną bo ojciec i junior przezornie się już nie odzywali.
Pewno inni ludzie mają normalne poranki, siedzą sobie przy stole, popijają kawkę i czytają najświeższe gazetki ładując akumulatory na cały dzień. W tym domu to się praktycznie nie zdarza. I pomyśleć, ze rodziny wielopokoleniowe są uznawane za sprzyjające wychowaniu dzieci i ogólnemu rozwojowi ich członków. Taką teorię mógł ukuć tylko jakiś jedynak z kompleksem małej rodziny. Nijak nie mogę sobie tego wytłumaczyć inaczej.
A dzień się dopiero zaczął...

Zdjęcia

Budzik VS udany poranek ;p

Budzik VS udany...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (0)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

Ruski snajper i tornado w 3D ;p

Piątek, 16:51, 09/10/09, tagi:

Mój mąż robi mi wyłącznie niebanalne prezenty! Nie tak dawno  przywiózł mi na przykład żywego Ruska! Jako, że małżon jest „haroszyj czieławiek”, przygarnął uchodźcę z krzaków we francuskiej miejscowości Calais (czyt. Kale! Bez akcentu! ;p).

Rzecz jasna wcześniej otrzymałam zdawkową informację o wzruszających kolejach losu tegoż. Otóż kryzys w ichnim kraju sprawił, że całą rodziną postanowili szukać szczęścia na zachodzie, sprzedawszy wcześniej swoje luksusowe auta i apartamenty... Plan mizerny był taki, ze z Calais, promem mieli się udać do Anglii, jednak angielskim celnikom nie podobał się paszport mojego późniejszego gościa;-)

Haroszyj czieławiek napoił ich kawą, nakarmił flakami, po czym zabrał ze sobą głowę rosyjskiej rodziny, by miała od nas bliżej do kraju i załatwiła, co załatwić trzeba...

W załatwianiu zresztą, jak się później okazało Rusek był nader profesjonalny, gdyż miał doświadczenie jako snajper w Iraku. Do 15 „sztuk” dziennie załatwiał, ale jak twierdził filozoficznie: „takaja rabota...”

No i się pojawił, przy melodyjnych dźwiękach Allah Akbar ze swojej komórki. Zaprezentował wszystkie swoje liczne tatuaże pod kolekcją Prady i D&G, która skromnie je okrywała i od tej pory żyliśmy all together zgodnie przez tydzień! (Miała być jedna noc!!!).

Podczas tych licznych nocy, Rusek urzędował w internecie, głównie nawijając na skypie. Pa ruski u mienia taki se, ale moją uwagę przykuł zwrot „adin kiłogram!”. Myślę sobie, cholera, przecież nie rozmawia o odchudzaniu!!! Jawnie się tu wykonują jakieś narkodile!!! Ale Rusek uspokoił mnie, że chodzi zaledwie o TROTYL! No to, że tak powiem UFF ;p

Życie w mojej dzielni stawia jednak wyzwania większe niż wojna w Iraku i koczowanie we francuskich krzakach...
Pierwszego lipca, podejmując męską decyzję o pozostawieniu gościa samego w domu, pojechaliśmy sobie do kina. Napawając się w wygłuszonej sali filmem 3D, nie wiedzieliśmy, że na zewnątrz właśnie przetacza się małe tornadko i zalewa Gdańsk ;-) Po filmie, słysząc w radio info o sytuacji, zadzwoniliśmy do naszego Ruska, w którego głosie słychać było wyraźną panikę... Dowiedzieliśmy się, że:

1. dom trzeszczy i zapewne zaraz odleci,
2. woda leci z dachu, i on nie nadąża podstawiać naczyń,
3. pies wyje, kot miauczy, a jak wiadomo zwierzęta mają „czutstwo”,
4. grad zabił gołębia (widać czutstwa u niewo niet!)
5. ogólny armagedon!

Cóż, nim udało nam się wrócić, na niebie świeciło słońce i po tornadzie, poza psychiczną traumą gościa, nie było śladu!
+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (2) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

O współczesnych heroinach ;p

Sobota, 23:59, 03/10/09, tagi:

W każdym szanującym się powieścidle typu: klasyka romansu, występuje jakiś On, który zdobywa, względnie uwodzi jakąś Oną... Owszem, czyny są ważne, ale że od czegoś trzeba zacząc „na początku było słowo”.

Czytamy więc jak On obsypuje Ją komplementami. W podręcznym zestawie zdolnego podrywacza (ze wspomnianej klasyki) są:

-         atłasowa skóra,

-         alabastrowa cera,

-         hebanowe/jedwabiste włosy,

-         migdałowe oczy (???),

-         strzelista sylwetka,

-         apetyczne krągłości,

-         łabędzia szyja.

-         (...)

Rzecz jasna, zestaw można dla własnych potrzeb dowolnie rozwijać, pamiętając jednak o już istniejących bon motach  ;p Otwartych drzwi się jakby nie wyważa!

Kobiety nieksiążkowe, też lubią czuć się heroinami i przyjmować komplementy w życiu codziennym, mniej lub więcej starając się na nie zasłużyć ;-)

Też się tak ostatnio postarałam! Wdziałam sukienkę (sic!), szpilki (sic!), a nawet użyłam pacykantów do pozbawionej ich na co dzień twarzy ;p W moim lustrze ewidentnie było coś na kształt kobiety... Wychodzę więc ukazać się małżonowi w całej podrasowanej krasie, czekając na (jakże zasłużone) zachwyty... I usłyszałam!

-         Wyglądasz.... wyglądasz, jak.... METRO GOLDWYN MAYER!!!  Jak ten lew z czołówki amerykańskich filmów normalnie – dodał, żebym przypadkiem nie miała skojarzeń z gwiazdą filmową

Opowiedziałam tę sytuację ojcu, który bardzo nią rozbawiony, powtórzył ją później  mamie... Dzwoni mama i pyta:

-         Córcia, o co chodzi z tym, że wyglądasz jak WARNER BROTHERS???

I w takich właśnie momentach kobieta czuje się jak Wytwórnia Filmów Rysunkowych z Łodzi;p

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (1) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

Puchar Gdańska ;p

Środa, 13:52, 30/09/09, tagi:

Przez cały piątek Junior chodził nerwowy i podirytowany. Jako, że jest człowiekiem małomównym – trudno było dojść przyczyny takiego stanu.
Wreszcie okazało się, że nazajutrz ma ważne zawody zapaśnicze o puchar miasta Gdańska! Jego podły nastrój wynikał po prostu z tremy sportowej! Wszak nie jest łatwo reprezentowac Klub Zapaśniczy "Ajas" Orunia!

Biedne dziecko mogło przemilczeć jednak ten fakt, bo tylko wyznał co go gryzie – od razu posypały się dobre rady... Babcia poradziła robić groźne miny przed walką, żeby przeciwnik stracił rezon. Co gorsza, zaprezentowała również jak takowe mają wyglądać. Trzeba babci szczerze przyznać, że faktycznie całą rodzinę przyprawiła tym o lekki popłoch! Najwyraźniej wiedziała o czym mówi....

Dziadek, stwierdził, że babcia plecie jak zwykle, i że lepszym rozwiązaniem będzie właśnie okazywanie strachu, żeby zmylić taktycznie przeciwników. Pewni siebie - zdziwią się okrutnie, kiedy jego przestraszony (w sposób oczywiście udawany) wnuk , znienacka zacznie stosować wyjścia do biodra, pół Nelsony, wózki i inne chwyty, ku chwale Gdańska i oczywiście - dobrze radzącego dziadka!

Junior nie wyglądał na przekonanego. Chyba miał jakiś własny plan, którego postanowił jednak nie ujawniać, żeby przypadkiem nie wywiązała się z tego dyskusja... Dyskusje bowiem to coś, czego z zasady unika jak ognia i całą istotą nie znosi...

Kategorycznie odmówił również jakiegokolwiek wsparcia w formie kibicowania, którego rzecz jasna, cała rodzina pragnęła Juniorowi udzielić.

Poszedł więc sam, wypośrodkowując zasłyszane rady i od wyjścia przyjmując dla odmiany „twarz pokerzysty”. Długo nie wracał.... Na tyle długo, że zaczęłam się tym niepokoić. Już widziałam jak me dziecię, przeżuwa gorycz porażki wędrując gdzieś samotnie po dzielnicy. Wyszłam mu zatem naprzeciw...

Już z daleka zobaczyłam jak idzie w kierunku domu ciągnąc nogę za nogą... Widząc mnie, wyjął spod bluzy BRĄZOWY MEDAL!

- Zespołowy czy indywidualny? – spytałam markując, że znam się na rzeczy.
- Indywidualny!
- WOW – to super sobie poradziłeś! Jestem z Ciebie dumna!
- Niekoniecznie...Wszystkie walki przegrałem, ale w mojej wadze było tylko trzech zawodników, więc dostałem brązowy medal....

Tak oto się okazało, że mieszkam pod jednym dachem z  wice- wice mistrzem Gdańska;-)))

Zdjęcia

Puchar Gdańska ;p

Puchar Gdańska...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (1) »

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

Ratujmy polskie ogonki ;p

Piątek, 22:22, 25/09/09, tagi:

Ostatnio dotarł do mnie drogą mailową apel o RATOWANIE POLSKICH OGONKÓW! Chodzi oczywiście, o nasze rodzime ogonki pozwalające odróżnić A od Ą czy E i Ę...

Patrząc, na jakiekolwiek wpisy na forach internetowych, maile czy sms-y, faktycznie można dojść do wniosku, że byt ogonków jest zagrożony! Sprawa jest o tyle poważna, że kiedy wyginą już bezpowrotnie ogonki i kreseczki nad zmiękczeniami, bezwzględna natura będzie chciała wyeliminować „ch”; „rz” oraz inne wdzięczne dwuznaki odróżniające nasz tradycyjny alfabet od barbarzyńskiego liternictwa innych narodów ;p

Kiedy już wyzbędziemy się filuternych ogonków w pisemnych formach elektronicznych, przyjdzie kolej na pismo odręczne np. listy...Zresztą – kto dziś pisuje jeszcze listy? Sztuka epistolografii również, bardzo szybko odchodzi do lamusa...Z tym chyba najtrudniej mi się pogodzić, bo niewiele rzeczy świadczy o człowieku tak, jak napisany przezeń list właśnie!

Porządny list zawiera nie tylko zdawkowe informacje, ale przede wszystkim spory ładunek emocji. Na potrzeby tego blogu, pozwolę sobie przytoczyć fragmenty takiego właśnie wzorcowego listu, gdzie znajdziemy wszystko – uczucia targające nadawcami, niezbędne informacje, wreszcie styl, który mówi nam o osobistym zaangażowaniu piszących, w ów list!

Mowa tutaj o liście wysłanym przez kozaków zaporoskich do sułtana Mehameda IV, w odpowiedzi na pismo nakazujące im zaprzestania dalszej walki i oporu...

„Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z Ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz TY, sukin Ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z Tobą ziemią i wodą. Kucharzu Ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie.
O tak Ci Kozacy zaporoscy odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz Ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki jak i u was, za co możecie w dupę pocałować nas!” *

Nie dajmy zaginąć takim, szlachetnym wzorcom! Dbajmy o nasze ogonki i piszmy listy! Nie pozbawiajmy listonoszy należnych im z tytułu zawodu przeżyć, w wyniku dostarczania listów takich - jak ten powyższy!


* http://pl.wikipedia.org/wiki/Pismo_Kozak%C3%B3w_zaporoskich_do_su%C5%82tana_Mehmeda_IV

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (0)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

 

Strona 12 z 14

1...891011121314

REKLAMA

REKLAMA