Patrz trochę szerzej, czyli po co na Oruni działa zespół ds. bezpieczeństwa młodzieży

Autor: p.olejarczyk, Data publikacji: 2018-11-14 12:31:00

- Młodzież to nie jest problem tylko rodziców, czy szkoły. Jesteśmy za nią odpowiedzialni wszyscy - tłumaczą nam przedstawiciele działającego od kilku miesięcy na Oruni Dzielnicowego zespołu ds. Bezpieczeństwa Młodzieży, w skład którego wchodzą m.in. policjanci, nauczyciele i członkowie organizacji pozarządowych. Członkowie grupy mają też konkretny apel do mieszkańców.

- Kiedyś podczas wyjazdu studyjnego do Oslo usłyszałem od tamtejszej ekspertki: "Młodzież, która nie chodzi do szkoły jest problemem całej społeczności". Dało mi to do myślenia. To po części była inspiracja dla mnie, by stworzyć na Oruni zespół, który potraktowałby temat młodzieży w zupełnie inny sposób - mówi w rozmowie z nami Przemysław Kluz, menadżer Gościnnej Przystani i jeden z przedstawicieli Dzielnicowego zespołu ds. Bezpieczeństwa Młodzieży.

Jeden telefon nie zawsze załatwia problem

W Gościnnej Przystani od lat funkcjonuje już świetlica i klub młodych. Pracujący tam ludzie mają więc pewien przegląd na to, co dzieje się w dzielnicy. Wiedzą, gdzie oruńska młodzież lubi się spotykać. Znają potencjalnie niebezpieczne dla nich miejsca.

- Gdy młodzież łamie prawo, należy oczywiście szybko reagować. Ale chcemy też zwrócić uwagę, że na kwestie młodzieży trzeba spojrzeć też szerzej. Widzimy problem dzieciaków, które nawet na Oruni funkcjonują poza systemem. W ich przypadku "typowy telefon" na policję niczego nie załatwia - komentuje Kluz.

W Zespole zasiadają też policjanci, strażnicy miejscy i reprezentanci okolicznych szkół. - Chodzi o skoordynowanie wiedzy i jeszcze lepszą wymianę informacji między różnymi jednostkami - podkreślają nasi rozmówcy.

Apel do mieszkańców. Chodzi o "niebezpieczne miejsca", ale i otwarte zajęcia

Podczas comiesięcznych spotkań członkowie zespołu wskazują stróżom prawa potencjalnie niebezpieczne miejsca, w którym lubi gromadzić się młodzież. I proszą o zwrócenie szczególnej uwagi właśnie na te adresy.

To coś więcej jednak niż tylko słowa i kolejne notatki do raportu. Dla przykładu na naradzie zespołu wyszło, że młodzież lubi spotykać się w jednym z pustostanów w rejonie Parku Oruńskiego. Samo wysyłanie patroli mundurowych mogłoby niewiele zmienić. Straż miejska obiecała namierzyć właściciela budynku - ten po rozmowie z funkcjonariuszami obiecał zająć się sprawą i pustostan już niedługo najprawdopodobniej zostanie wyburzony.

- Prosimy też mieszkańców o sygnały na temat niebezpiecznych miejsc na Oruni, w których gromadzi się młodzież. Ale również prosimy o zgłaszanie nam wydarzeń i zajęć na terenie Oruni i Oruni Górnej, które są otwarte dla młodzieży - apeluje Kluz.

Ale jak przekonują członkowie Zespołu, w ich działalności nie chodzi o stworzenie kolejnej mapy zagrożeń. Chodzi o wymianę informacji na temat konkretnych sytuacji i próbę zastanowienia się, jak rozwiązać dany problem, a nie tylko reagować na jego skutki.

"Bo to nie nasz problem". Naprawdę?

- Młodzież jest często przeganiana z miejsca na miejsce, bo nikt nie chce jej mieć pod oknami. Uważamy często, że to nie nasz problem. A jest właśnie odwrotnie, młodzież to nie jest problem tylko rodziców, czy szkoły. To jest kwestia ważna dla całej lokalnej społeczności - argumentuje Kluz, który wskazuje m.in. na podwórko Gościnnej Przystani, gdzie w ostatnich latach doszło do sporych zmian.

Powstał tam plac zabaw, siłownia napowietrzna i małe boisko do gry w kosza. Miejsca te są często oblegane przez dzieciaki. I przynajmniej część młodych ludzi ma okazję, by wyszaleć się tam w normalny sposób.

Zespół będzie przyglądał się, jak funkcjonują boiska przyszkolne. Czy są one otwarte dla każdego? Czy dzieci i młodzież mogą z nich korzystać? Jeżeli odpowiedzi będą tutaj niezadowalające, członkowie zespołu będą pisać w tych sprawach do miasta i prosić o szybką reakcję.

Zespół, w którym są też radni dzielnicy, może też postulować do miasta (ale też do wspólnot mieszkaniowych) o jeszcze lepsze zagospodarowanie wspólnej przestrzeni i podwórek.

Kontakt do Przemysława Kluza: tel - 695 939 739