W 2020 r. miejsce to było pierwszym przystankiem spaceru byłego już konserwatora Igora Strzoka i wiceprezydenta Piotra Grzelaka. Konserwator przekonywał, że budynki na Małomiejskiej 17-25 powinny zostać odnowione, bo to robotniczy zabytek rodem z XX wieku. Miasto było mniej romantyczne, tłumacząc, że nie ma pieniędzy na remont ruiny i że najlepiej byłoby to miejsce wyburzyć.
Do zaorania Małomiejskiej 17-25 nie doszło. Budynki stoją nadal.
Jeżeli to się nie zmieni, to za kilka lat w rejonie tego miejsca pojawi się nowoczesna linia kolejowa PKM Południe. Pasażerowie kolejki będą mogli z okna oglądać, jak wygląda oruńska ruina/zabytek.
Niszczejący budynek to jedno, ale również to co się dzieje na jego tyłach, też chluby miastu nie przynosi.
A dzieje się całkiem sporo.
Zgłosił się do nas oruniak, pan Tadeusz. "Wysypisko śmieci w centrum Oruni" - napisał. Pokazał nam też krótki film i zdjęcia. Wyłania się z nich obraz - delikatnie rzecz ujmując - nędzy i rozpaczy.
Budynek jest już praktycznie opuszczony. Nieoficjalnie słyszymy, że jest to miejsce, które upatrzyli sobie bezdomni.
Nie wiadomo, kto i kiedy sprząta te miejsce. Nie wiemy również, czy miasto ma jakiś plan na ten odcinek Oruni zanim pojawi się tu PKM.
Być może jest tak, że dopiero nowa kolej popchnie miasto do działania na tym odcinku Oruni. Zadamy te pytania miastu.
Do tematu wrócimy.
























