W niedzielę opisaliśmy sytuację na Małomiejskiej 17-25, gdzie budynki przypominają ruinę, a tamtejsze podwórko stanowi wysypisko śmieci. Artykuł wzbudził spore zainteresowanie. Dostaliśmy mnóstwo komentarzy, wiadomości i zdjęć.
Mnóstwo fotografii przesłał nam jeden z czytelników, który regularnie spaceruje po Oruni i dokumentuje, jak sam pisze, "syf w dzielnicy". - Po raz kolejny zgłosiłem te miejsca do Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Myślę że warto przyjrzeć się mentalności mieszkańców. Warto wziąć pod uwagę, że to my lokalni mieszkańcy odpowiadamy za to, w jakim stanie żyjemy - podkreśla.
"Denerwuje mnie syf, jakim się otaczamy"
Czytelnik MojaOrunia przesyła nam wiele fotografii, na którym widać brudne, nieposprzątane i zaniedbane miejsca na Oruni. - To są moje regularne spacery w okolicy. Zwyczajnie denerwuje mnie syf, jakim się otaczamy - zaznacza.
Oruniak zgłasza takie miejsca do gdańskiego Centrum Kontaktu. - Reakcje ze strony miasta są szybkie lub mniej szybkie. Niektóre z tych zdjęć pokazują miejsca, gdzie nawet po posprzątaniu, po tygodniu, dwóch syf wraca do stanu poprzedniego - akcentuje.
Czytelnik zwraca uwagę, że przedstawione na jego zdjęciach miejsca "to rejony, gdzie będzie szła linia PKM (w większości to okolice przystanku) i nowa Sandomierska". - Oprócz remontów i budowania, zmiana mentalna okolicy jest konieczna - przekonuje.
Będzie wspólne sprzątanie dzielnicy
Jak dowiedział się portal MojaOrunia, rada dzielnicy "Orunia-Św.Wojciech-Lipce" planuje wspólne sprzątanie fragmentów Oruni. Taką informację w rozmowie z portalem MojaOrunia potwierdził przewodniczący rady Paweł Patyk.
Pierwsza z akcji zaplanowana jest w najbliższą niedzielę - o szczegółach napiszemy jutro, lub pojutrze w osobnym artykule. Radni chcą powtórzyć tę akcję także w kwietniu - o szczegółach również poinformujemy na portalu MojaOrunia.
Warto podkreślić, że radni dzielnicy to społecznicy, którzy w zdecydowanej większości nie pobierają za swoją pracę w radzie żadnych pieniędzy.








































