Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia. Szczegóły znajdziesz w Regulaminie.

Rozumiem

Środa, 12/08/2026

Portal dzielnic: Orunia Dolna, Orunia Górna, Lipce, Św. Wojciech, Olszynka, Ujeścisko

menu menu menu menu menu

REKLAMA

Fotograf, który puka do oruńskich domów. "Każdy z tych ludzi ma ciekawe historie do opowiedzenia"

 6 dodane: 06:54, 10/07/26

tagi:

- Są tutaj takie uliczki, że każdy zna się z każdym, a ludzie utrzymują ze sobą jakieś relacje. Na Oruni nadal takie życie społeczne funkcjonuje. I to jest niesamowite. Na dużym blokowisku zrobienie takiego materiału byłoby bardziej skomplikowane. W moich rozmowach wracają historie na zasadzie: "a kiedyś tu było Kino Kosmos", albo "tam chodziło się do fryzjera, a tam do knajpy" - opowiada nam fotograf Wojciech Szulc-Cholnicki, który na jesieni chce na ulicach dzielnicy pokazać wyjątkową wystawę z Oruniakami w roli głównej.

Fotograf, który puka do oruńskich domów.
Fotograf, który puka do oruńskich domów. "Każdy z
Fot. Wojciech Szulc-Cholnicki

Fotografia 1 z 6

Piotr Olejarczyk,: Komu na Oruni robisz zdjęcia?

Wojciech Szulc-Cholnicki, fotograf: Mieszkańcom Oruni. Ludziom, którzy są oruniakami, lub są w bardzo istotny sposób związani z dzielnicą i mają wpływ na kształtowanie tego miejsca.

Nie robisz tylko zdjęć, ale też rozmawiasz. Co słyszysz od oruniaków?

W moim projekcie chcę, by każdy wypowiedział się, czym dla niego jest Orunia. To jest wspólny mianownik wszystkich rozmów.

Jak ludzie na to odpowiadają? Czym dla nich jest Orunia?

Większość osób mówi, że Orunia jest ich domem. Są bardzo mocno zakorzenieni w tej dzielnicy.

Oruniacy chętnie z tobą rozmawiają?

Tak. Chętnie otwierają przede mną drzwi. Ludzie bardzo chętnie opowiadają. Na swojej drodze spotkałem masę ciekawych ludzi i usłyszałem sporo anegdot. Chcę też podkreślić, że praktycznie ani razu nie spotkałem się z negatywnym podejściem do tego, co robię.

To, co jeszcze słyszysz od Oruniaków?

Słyszę historie typu, jak pan, który był kuchmistrzem, paląc papierosa widział, jak zomowcy wyjeżdżają pałować ludzi z "Solidarności". Moim zadaniem nie jest spisywanie tych historii. Ale niesamowicie się tego słucha.

Niektórzy wyciągają stare zdjęcia z Oruni. Mówią, a ten mieszkał tu, a ktoś inny tam. Sporo ludzi wraca do czasów powodzi [z 2001 r.]. Każdy opowiada, czy i jak mocno go wtedy podlało. Ludzie bardzo mocno zwracają uwagę, że wszyscy wszystkim wtedy pomagali.

Nie wszystkie historie nadają się do powtórzenia. Ale wiele z nich opisuje Orunię, której już nie ma. Opowiadają mi o niej starsi ludzie, którzy cofają się do swojej młodości. Wychodzi z tego obraz miejsca, które znika bezpowrotnie.

Za czym najbardziej tęsknią?

Tęsknią za życiem podwórkowym, które zniknęło. Być może wszystkie przedmieścia polskich miast z tego kiedyś słynęły. Ludzie się znali. Siedzieli razem, rozmawiali. Pili piwo czy kawę. Dzisiaj żyjemy w czasach, gdzie ludzie żyją na przeciwko siebie i praktycznie się nie znają.

Tu na Oruni, w przypadku tych starszych ludzi, oni się wszyscy znają. Są takie uliczki, że każdy zna się z każdym, a ludzie utrzymują ze sobą jakieś relacje. W tych rozmowach wracają historie na zasadzie: "o kiedyś tu było Kino Kosmos", albo "a tam chodziło się do fryzjera, a tam do knajpy". Ludzie wspominają też tramwaj na Oruni. To są rzeczy, których już nie ma. Ludzie wracają do czasów swojej młodości.

Słyszysz dużo smutnych historii?

Celem projektu jest też zmiana wizerunku dzielnicy. I ludzie mi opowiadają, że podśmiewano się z nich, gdy mówili, że są z Oruni. Że niby Gdańsk i Orunia to są dwa różne miejsca.

Ludzie żalą się na stan miejsc, w którym żyją. Wynika on z takiego, a nie innego zarządzania i administracją.

Jeszcze o tym porozmawiamy. Ale najpierw, dla przeciwwagi: były historie, które cie rozśmieszyły?

Ludzie mają tutaj bardzo duże poczucie humoru. Są otwarci i jest dużo pogody ducha. Jak zaczynałem robić zdjęcia poźną zimą, to ludzie mieli trochę inny stosunek, bo ta zima się przeciągała i mieszkańcy, szczególnie na Przy Torze trochę oberwali. Ale i tak mieli pozytywne nastawienie.

Z iloma ludźmi już porozmawiałeś, przygotowując swoją wystawę?

Będzie już z kilkadziesiąt osób.

Kto konkretnie będzie bohaterem tej wystawy? Kto się na niej znajdzie?

Zwykli ludzie. Tacy, którzy tu mieszkają. Nie traktuję tego na zasadzie, że ktoś jest profesorem, a ktoś gołębiarzem. Wszyscy są równi. Z punktu widzenia fotografii dokumentalnej, reportażowej wszyscy są bohaterami. Wszyscy robią historię.

Spektrum tych postaci jest duże. Są i profesorowie z Oruni. Są artyści. Są utytułowani zawodnicy. Jest masa ciekawych ludzi. Każdy z tych ludzi ma ciekawe historie do opowiedzenia. Padają wspomnienia z czasów "Solidarności", powodzi, czy tego, jak był odbudowywany Gdańsk.

Młodsi ludzie też znajdą się na tej wystawie?

Tak. Młodzi ludzie, z którymi rozmawiałem, nie żalą się, że mieszkają na Oruni. Cieszą się, że dzielnica, wbrew pozorom, jest spokojna. Pomijając kwestie przejazdu, gdzie się stoi i czeka, to jest dużo miejsc, gdzie jest cicho i spokojnie. Na to ludzie zwracają uwagę.

Kiedy wystawa będzie gotowa? I gdzie będzie można ją zobaczyć?

Na jesieni powinna być już gotowa. Założenie projektu jest takie, że kończymy wystawą w otwartym terenie. Szczegóły są jeszcze uzgadniane. Ekspozycja będzie więc na zewnątrz. Tak, by ludzie mogli to oglądać. A nie przyjść tylko na lampkę wina i wyjść z wystawy.

Co będzie na tej wystawie? Portrety?

Tak. Będzie kilka zdjęć typowo reportażowych, ale ogólnie będą to portrety. Z opisami ludzi. Kilka zdań o nich i ta ich wypowiedź, czym dla nich jest Orunia.

Wiem, że nie mieszkasz na Oruni, ale już trochę tu pracujesz. Gdybym tobie zadał to pytanie, to co byś odpowiedział? Czym dla ciebie jest Orunia?

Może zabrzmi to dziwnie, ale dla mnie jest magicznym miejscem.

W czym widzisz magię na Oruni?

Widzę ją w ludziach. W historiach, które opowiadają. Żyjemy w czasach, w których wszystko jest bardzo ciasne, pozamykane. Ciężko dostać się w wiele miejsc. Ludzie powariowali, jeśli chodzi o prawo do wizerunku. Chowają się wszyscy, a jednocześnie żyją w świecie internetowym. Życie społeczne jest jednak dla nich problemem.

Na Oruni okazuje się, że nadal takie życie społeczne funkcjonuje. I to jest niesamowite. Wiem, że na dużym blokowisku zrobienie takiego materiału byłoby dużo bardziej skomplikowane. Być może nawet niemożliwe.

Czasami jest też tak, że ludzie przyjeżdżają na Orunię na chwilę i romantyzują na zasadzie, że piękne, ciche, spokojne miejsce. Ale tacy ludzie patrzą często bardzo powierzchownie. Nie widzą tego, z czym wielu oruniaków musi się borykać na co dzień. Trudno mówić o magii, gdy wejdzie się do niektórych zniszczonych kamienic na Oruni. Zobaczyłeś też tę gorszą stronę Oruni?

Na pewno jest ta kwestia administrowania określonych miejsc na Oruni. Wiem jednak, że w dzielnicy jest dużo radnych, społeczników, którzy walczą o tę dzielnicę. Takich ludzi jest zaskakująco dużo. To było dla mnie zaskoczeniem na plus, że tak sporo osób działa tu społecznie. Orają to pole, chociaż orki końca nie widać.

Był taki moment, że zobaczyłeś na Oruni, coś co cię zszkowało? Że uniosłeś brwi do góry z niedowierzania, że w XXI wieku, tuż obok centrum dużej metropolii, takie widoki są możliwe?

Oczywiście, że są miejsca, które wyglądają, jakby czas się zatrzymał. Zacytuję tu jedną z osób, która powiedziała, że "Orunia jest pudrowana, że zasłaniane są pewne rzeczy, a środek jest mocno podgniły". Wydaję mi się jednak, że w następnych 10, 20 latach to miejsce będzie mocno się zmieniało na lepsze.

Do jesieni wciąż będziesz chodził po Oruni i robił zdjęcia. Jak znajdujesz bohaterów? Idziesz na podwórko, przedstawiasz się i co mówisz mieszkańcom?

To nie jest tak, że na pierwszy obchód idę z aparatem. Staram się najpierw porozmawiać z ludźmi. Próbuję zobaczyć, na ile jest możliwość zrobienia pewnego materiału.

Część moich bohaterów jest trochę z łapanki. To są ludzie, których spotykam i umawiam się z nimi na zdjęcia. Robimy sesję. 10 minut i do widzenia. Ale część ludzi mam na zasadzie, że jeden pan zna drugą panią. Ktoś wskazuje mi, że warto pogadać z sąsiadem, bo ma ciekawą historię do opowiedzenia.

Poczta pantoflowa.

Tak. W tych uliczkach znam już ludzi z polecenia.

Są też osoby, które nie mają takich wspomnień, bo wprowadzili się tu na przykład dwa lata temu? Dla nich Orunia to nie są dawne historie.

Takich ludzi też spotykam. Jest sporo młodych ludzi, którzy tu przyjeżdżają i chcą mieszkać. Oczywiście jest to związane z cenami nieruchomości. Po prostu tu jest taniej niż w innych częściach Gdańska.

Wystawa ma już tytuł?

Na razie nazwa robocza: "Twarze Oruni". Ona się pewnie jeszcze zmieni.

Co ta wystawa ma zmienić? Na co tutaj liczysz?

Jeśli w jakikolwiek sposób ten projekt wpłynie na zmianę postrzegania wizerunku dzielnicy i ludzi stąd, to będzie już naprawdę dużo.

Wojciech Szulc-Cholnicki. Fotograf. Urodzony w 1972 r. w Pasłęku. Jego zdjęcia były pokazywane m.in. w takich mediach jak The Guardian, Die Zeit, Hollywood Reporter, Premiere oraz w polskiej prasie.

Projekt wystawy fotografa Wojciecha Szulca-Cholnickiego realizowany jest w ramach tegorocznej edycji Stypendium Marszałka Województwa Pomorskiego dla twórców kultury na rok 2026.
Fotograf, który puka do oruńskich domów. "Każdy z tych ludzi ma ciekawe historie do opowiedzenia"

Fotograf, który...

Fotograf, który puka do oruńskich domów. "Każdy z tych ludzi ma ciekawe historie do opowiedzenia"

Fotograf, który...

Fotograf, który puka do oruńskich domów. "Każdy z tych ludzi ma ciekawe historie do opowiedzenia"

Fotograf, który...

Fotograf, który puka do oruńskich domów. "Każdy z tych ludzi ma ciekawe historie do opowiedzenia"

Fotograf, który...

Fotograf, który puka do oruńskich domów. "Każdy z tych ludzi ma ciekawe historie do opowiedzenia"

Fotograf, który...

Na zdjęciu fotograf Wojtek Szulc-Cholnicki

Na zdjęciu...

+ Dodaj komentarz (-) Anuluj

Komentarze (0)

Uwaga! Jeśli chcesz aby przy komentarzu pojawiła się nazwa użytkownika musisz być zalogowany. Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.

Proszę odczytaj kod potwierdzający z obrazka i wpisz w pole poniżej. Wielkość liter nie ma znaczenia. Jeśli masz problem z odczytaniem kodu, wczytaj nny obrazek

REKLAMA

REKLAMA

Ostatnie ogłoszenia

24/07 mam do sprzedania dwa regały z IKEA FJALLBO 51 NA 136 - głę...»

• Wiecej ogłoszeń