Jak pisaliśmy w sierpniu na portalu MojaOrunia, miasto planuje budowę kolejnych mieszkań na Oruni, m.in. skupionych w nowych TBS-ach. Pod naszym artykułem w mediach społecznościowych zaroiło się od komentarzy.
Niektórzy zwracali uwagę, że miasto chce wydawać dziesiątki milionów złotych ze swojego budżetu na nowe budynki i mieszkania, a w swoim zasobie ma mnóstwo pustostanów, które w teorii można zagospodarować taniej na potrzeby gdańszczan.
O komentarz poprosiliśmy przedstawicieli miasta. - Znaczna część miejskiego zasobu znajduje się w budynkach objętych ochroną konserwatorską, dlatego przywracanie pustostanów do użytkowania jest procesem złożonym i wymagającym dodatkowych uzgodnień. Wpływa to także na czas oraz koszty prac - zaczyna odpowiedź Tomasz Sandak, rzecznik Gdańskich Nieruchomości.
- Gdańskie Nieruchomości cały czas remontują (także kompleksowo) gminne lokale w budynkach należących do Wspólnot Mieszkaniowych, jak i w tych, które w stu procentach należą do Gminy Miasta Gdańska. Remonty pustostanów i budowa nowych mieszkań przez TBS-y prowadzone są równolegle i uzupełniają się, zwiększając dostępność mieszkań w Gdańsku - dodaje.
Ile jest w Gdańsku pustostanów, które należą do miasta? Ile z nich jest w dzielnicy Orunia-Św.Wojciech-Lipce? Czy w ostatnich latach pustostanów w Gdańsku jest więcej?
- W zasobach Gdańskich Nieruchomości jest 3274 pustostanów, w tym 559 w dzielnicy Orunia-Św. Wojciech-Lipce. Następuje przyrost liczby pustostanów w zasobach Gdańskich Nieruchomości o około pięć i więcej procent w skali roku - mówi nam Sandak.
Powyższa statystyka nie obejmuje pustostanów w budynku CTUS, czyli Centrum Treningu Umiejętności Społecznych.
W Gdańsku jest więc blisko 3300 lokali, które stoją puste.
Ile jest pustostanów w waszych budynkach i kamienicach?
Do tematu wrócimy.























