28 sierpnia odbędą się obchody 80. rocznicy śmierci Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” oraz 10. rocznicy ich państwowego pogrzebu.
- Główne uroczystości rozpoczną się o godz. 15.00 Mszą świętą w Bazylice Mariackiej. Następnie, około godz. 16.30, ulicami Gdańska przejdzie uroczysty przemarsz z 80-metrową flagą Polski. O godz. 17.30 na Cmentarzu Garnizonowym odbędą się uroczystości przy grobach „Inki” i „Zagończyka” - informują przedstawiciele IPN.
Po Mszy świętej 28 sierpnia w Bazylice Mariackiej odbędzie się uroczystość odsłonięcia tablicy upamiętniającej „Inkę” i „Zagończyka” oraz 10. rocznicę ich państwowego pogrzebu.
W 2015 r. z inicjatywy lokalnej rady dzielnicy, lokalnego koła inżynierów, salezjan i byłego radnego miasta Krzysztofa Kosika oraz przy finansowym wsparciu rezydującego wówczas na Oruni abp. Sławoja Głódzia, na skwerze przy Gościnnej pojawił się pomnik "Inki".
W przeszłości miały tutaj miejsce oficjalne uroczystości, ale tegoroczne obchody omijają Orunię. W rozmowie z nami przyznają to przedstawiciele IPN. Podkreślają jednak, że 28 sierpnia około godziny 11 na Orunię przyjedzie dyrektor gdańskiego oddziału dr Marek Szymaniak. - Dyrektor złoży kwiaty pod pomnikiem "Inki" - słyszymy.
"Inka" i "Zagończyk". Wstrząsająca historia
Żołnierze Armii Krajowej Danuta "Inka" Siedzikówna i Feliks "Zagończyk" Selmanowicz zginęli (w chwili śmierci "Inka" nie miała nawet 18 lat) 28 sierpnia 1946 roku w więzieniu przy ulicy Kurkowej w Gdańsku.
Decyzją władz komunistycznych, które wydały na nich wyrok śmierci, zostali pochowani w bezimiennym grobie. W 2014 r. IPN odnalazł ich szczątki na terenie gdańskiego Cmentarza Garnizonowego.
Trudno o bardziej wstrząsający i wzruszający scenariusz z czasów wojny niż historia Danuty „Inki” Siedzikówny. Na początku wojny jej ojciec zostaje wywieziony przez Sowietów, udaje mu się wydostać z ZSRR wraz z Armią Andersa, ale umiera niedługo później. Jej matka ginie w Polsce, zamordowana przez Gestapo.
Sama „Inka”, która na początku wojny ma zaledwie 11 lat, kilka lat później wstępuje do Armii Krajowej. Już po wojnie wraz ze swoim oddziałem zostaje aresztowana przez grupę NKWD-UB. Udaje się jej wydostać z niewoli, nawiązuje kontakt z przedstawicielami antykomunistycznego podziemia, w tym z dowódcą jednego ze szwadronów legendarnego majora Zbigniewa „Łupaszki” Szendzielarza.
Wkrótce zostaje ponownie aresztowana, tym razem w Gdańsku. Ta 18-letnia wówczas dziewczyna w trakcie śledztwa jest bita i poniżana. Już w tak zwanej wolnej Polsce zostaje skazana na karę śmierci.
28 sierpnia 1946 roku Danuta "Inka Siedzikówna" stanęła przed plutonem egzekucyjnym, składającym się z polskich oficerów. Według świadka tamtej egzekucji „Inka” zdążyła jeszcze krzyknąć przed śmiercią: „Niech żyje Polska! Niech żyje „Łupaszko”!























