W Polsce trwa czarna seria wypadków na przejazdach kolejowych. Głośnym echem odbił się ten na przejeździe na Lipcach, gdzie kierowca tira nie zjechał nadjeżdżającemu pociągowi. Kilka osób zostało niegroźnie rannych, a sam kierowca (42-letni obywatel Bośni i Hercegowiny usłyszał już zarzuty.
W następnych dniach w innych miejscach Polski doszło do kolejnych wypadków z ciężarówkami na przejazdach.
Najbardziej tragiczny w skutkach miał mijsce na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych, w województwie mazowieckim. Według wstępnych ustaleń śledczych, kierowca ciężarówki miał wjechać na tory, już po tym jak sygnalizacja świetlna kazała mu się zatrzymać.
W ciężarówkę uderzył nadjeżdżający pociąg Intercity. Zderzenie było tak silne, że wykolejeniu uległa lokomotywa i dwa pierwsze wagony. Zginęła jedna pasażerka, kilka innych zostało rannych.
Po serii wypadków w całej Polsce na przejazdach kolejowych Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych ogłosił protest. W piątek, do godziny 12 pociągi w całej Polsce, przejeżdżając przez przejazdy kolejowo-drogowe będą zwalniać do 20 km/h.
Byliśmy rano w piątek na Sandomierskiej i rzeczywiście na przejeździe pociągi wyraźnie zwalniały.
Kolejarze domagają się konkretnych działań od rządu, m.in. pilnego powołania zespołów, które wypracują sposoby neutralizacji zagrożeń w ruch kolejowym.
Przedstawiciele rządu zapewniają, że takie prace już trwają, a jedna ze zmian to nowelizacja prawa karnego. Według nowych zapisów, kierowca auta, który wjeżdża na przejazd kolejowy przy zamykających się szlabanach, lub na czerwonym świetle, ma tracić prawo jazdy.























